To jest właśnie polska piłka

Obejrzeliśmy ostatnie kilkanaście minut popisu Wisły i nam starczy. Widzieliśmy bramkę dla piątej drużyny ligi Azerbejdżanu, widzieliśmy ze 3 azerskie sytuacje sam na sam, widzieliśmy czerwoną kartkę dla debiutującego podobno w Wiśle pana Bonozy, widzieliśmy profesjonalnego nurka Małeckiego w polu karnym, no i widzieliśmy jak Żuraw, władca muraw strzela z karnego w sam środek bramki, ale z nieco mniejszą finezją niż Sebastian Abreu w meczu z Ghaną kilka tygodni temu. No i mamy dość polskiej piłki na najbliższy rok. Kapitanem drużyny FK Karabach, która przez ostatni kwadrans robiła z Wisłą Kraków, co chciała jest pan Asłan Karimow. Polscy kibice mogą go kojarzyć, bo 3 lata temu grał w meczu, w którym nasza reprezentacja pokonała Azerbejdżan 5-0. Trzeba przyznać, że polska piłka zrobiła w ciągu tych trzech lat spory postęp. Tak - wiemy, co usłyszymy od trenera Kasperczaka. To samo, co tydzień temu usłyszeliśmy od trenera Zielińskiego, który też poległ u siebie w pojedynku z piłką azerską. Że w dzisiejszej piłce nie ma już słabeuszy. Bzdura. Są słabeusze. Np. Lech Poznań, który przegrywa u siebie z mistrzem Azerbejdżanu i żeby go wyeliminować, potrzebuje 11 rzutów karnych. Np. Ruch Chorzów, który najpierw cudem eliminuje zdobywcę Pucharu Malty, potem przegrywa u siebie z Austrią Wiedeń 1-3. Np. Jagiellonia Białystok, która już po 7 minutach przegrywa u siebie z Arisem Saloniki 0-2. No i wspomniana Wisła Kraków. To są słabeusze. Słabeusze, którzy co roku udowadniają nam, że jeszcze może być gorzej. Że można upaść jeszcze niżej. A temu panu ze zdjęcia poniżej gratulujemy. To uwieczniony na Wikipedii kibic Karabachu. Pewnie się teraz dobrze bawi.

Poleć niniejszy materiał

Dodaj komentarz:

Imie


Tresc





 

stat4u